Scofferchef w sposób oczywisty nawiązuje do Masterchefa, z tą jednak różnicą, że wychwala pod niebiosa proste i niekoniecznie zdrowe potrawy. Przepisy są sprawdzone i autor faktycznie je poleca. Jednakże gotowanie ze Scofferchefem pełne jest ironii i kpiny z co bardziej udziwnionych potraw. Blog adresowany jest też do osób poszukujących ciekawych informacji kulinarnych z kraju i ze świata.

Świat Dysku od kuchni. Klatchańska kawa, orakh, skubbo, paszteciki Dibblera, zapiekanka oracza i inne specjały

Lista filmów kulinarnych

Niebiańska Zupa Biedronki i Czarnego Kota

Strony

niedziela, 27 sierpnia 2017


Co zrobić, gdy w ogródku masz za dużo cukinii? Zjeść jej kwiaty!

Danie w sam raz dla leniuchów i smakoszy, a także dla combo w postaci leniwych smakoszy (czyli w sam raz dla mnie).

Jakie są zalety jedzenia kwiatów cukinii?

1) brzmi ekstrawagancko i egzotycznie
2) jest to naprawdę smaczna i prosta w przygotowaniu przystawka (trzeba zjeść tego naprawdę dużo, żeby się najeść, więc nazywanie tego daniem to przerost formy nad treścią)
3) jesz kwiaty
4) wyglądają na takie co mają witaminy i minerały (są taaaakie zdroooowe, że trzeba będzie to potem odpokutować, ale spokojnie spokojnie dodamy trochę sera pleśniowego i będzie gites)
5) dbasz o selekcję naturalną - w końcu te kwiaty, które tak łatwo dały się zerwać to na 100% najsłabsze ogniwo i pewnie i tak nic by z nich nie wyrosło (teraz już na pewno)
6) dbasz by jedzenie się nie marnowało - powiedźmy to sobie szczerze: i tak byś nie zjadł tych cukinii
7) hmm czy naprawdę trzeba kogoś przekonywać?

Przepis na kwiaty cukinii z wkładem z sera pleśniowego w cieście naleśnikowym

Podam Wam przepis dokładnie tak jak to robi moja mama, a musicie wiedzieć, że moja mama wszystko robi na oko. Tak wiem, że na oko to chłop w szpitalu umarł, ale cóż...

No więc, co jest nam potrzebne?

1) przede wszystkim piękne kwiaty cukinii, z których musimy usunąć słupek (gdyż jest bardzo, ale to bardzo gorzki)
2) ciasto naleśnikowe (uwaga! ciasto robimy z samych żółtek!i jeszcze jeden wykrzyknik!)
3) ser pleśniowy np. rokpol (podobno najsmaczniejszy jest z niebieską pleśnią)
4) ser żółty (najlepiej taki o wyrazistym smaku)
5) pesto z bazylii i czosnku
6) 1 z 3 białych śmierci (podpowiem, że to nie cukier i rymuje się ze słowem "cool") w ilościach odpowiednich
7) trochę oliwy z oliwek


Przygotowanie:

Ser pleśniowy dzielimy na grube prostokąty - mają być trochę mniejsze od samego kwiatu. To samo robimy z serem żółtym, tylko tutaj tniemy na cienkie paski.
Do kwiatów cukinii wkładamy ser pleśniowy i ser żółty, obtaczamy to wszystko w cieście naleśnikowym. Solimy z wierzchu i wrzucamy na patelnie z rozgrzanym tłuszczem. Gdy placki przyrumienią się równomiernie z dwóch stron wykładamy je na ręcznik kuchenny, by nie były zbyt tłuste.
Podajemy z pesto z bazylii i czosnku z kilkoma kroplami oliwy z oliwek. I wcinamy rozkoszując się tym niecodziennym przysmakiem, równocześnie mając w całkowitym poważaniu kalorie, cholesterol i inne bzdety. Smacznego:)

Zdjęcia: Scoffer


sobota, 19 sierpnia 2017

Czym jest spyrka?

Mało osób wie czym jest na mazowieckiej wsi spyrka. I tu nie pomoże żaden wujek Google, gdyż według niego spyrka to nic innego jak wędzona słonina, skwarki lub boczek (tak przynajmniej przyjęło się na Śląsku). A jak jest w innych regionach Polski? Na Mazowszu, a przynajmniej na wsi moich dziadków, spyrką nazywa się suszony nad piecem kawałek solonej polędwicy wieprzowej lub schabu (lepsza jest jednak polędwiczka).

Przepis mojej babci na spyrkę

Składniki: 
polędwiczka wieprzowa, sól, majeranek, czosnek, trochę pieprzu

Przygotowanie: 
Powyższe składniki po prostu ze sobą mieszamy... i to cała filozofia. Należy jednak pamiętać, że czosnek ma być koniecznie wyciśnięty przez praskę do czosnku, a majeranek roztarty w dłoniach. Tak przygotowaną mieszanką porządnie nacieramy mięso. Gdy już je kilkakrotnie wymasujemy zostawiamy na 1 dzień poza lodówką, by sól się rozpuściła i dobrze wgryzła w mięso. Potem możemy je włożyć do lodówki, żeby postało jeszcze minimum ze 2 dni. Po 3 dniach od natarcia polędwiczkę wieszamy nad piecem i cierpliwie czekamy aż zamieni się w spyrkę. Proces całkowitej przemiany trwa ok. 1-1,5 tygodnia (w zależności od tego jak bardzo chcemy ususzyć mięso), jednak w praktyce już po kilku dniach można zacząć podskubywanie - zwłaszcza gdy nikt w rodzinie nie wykazuje odpowiednio silnej woli;)

Kilka słów o piecu - rzeczy niezbędnej do prawidłowego ususzenia spyrki

Rzecz dzieje się oczywiście w zimie, bo przecież do zrobienia spyrki wymagany jest klasyczny, wsiowy piec z fajerkami, pogrzebaczem i innymi bajerami. A co ważniejsze piec musi być używany! - w końcu spyrka ma się wolno suszyć nad ogniem. Trzeba palić wówczas drewnem i przyrządzać różne smakowite potrawy - tak, by ich zapach mógł wgryźć się w spyrkę, dodając jej tej niepowtarzalności, której nie kupicie w żadnym sklepie.

Z czym to się je?

Najlepiej samą. Spyrka może też służyć jako wędlina do kanapek. Trzeba ją jednak kroić na cieniutkie plasterki - takie, że gdy popatrzysz na nie pod światło, będzie doskonale widać każdą żyłkę - wtedy to właśnie spyrka smakuje najlepiej.

Zdjęcia: Scoffer


poniedziałek, 7 sierpnia 2017

Świeży słonecznik, wędzone szprotki, spyrka i dobra czekolada

Jedzenie uzależnia? To chyba żadna nowość. Są jednak ludzie, którzy potrafią się temu oprzeć. Ale czy jest ktoś kto potrafi przestać skubać świeży słonecznik, gdy już go napoczął? Wiecie co mam na myśli. Oczywiście, potrafimy się powstrzymać, gdy jest to konieczne, ale wewnętrzne ja mówi: skub, skub, skub, aż do końca. Takie jedzenie równie dobrze można nazwać: Jeszcze Tylko Troszeczkę. 
Najgorzej sobie z tym radzą perfekcjoniści. Nie mogą znieść widoku pojedynczego ziarna w oskubanej przestrzeni słonecznika. Zauważyliście, że wyznaczamy sobie zakres skubania? A potem go pogłębiamy? Czyż to nie fascynujące? 
Oprócz słonecznika niezwykle groźnymi uzależniaczami są świeże, wędzone szprotki. Te to potrafią dać w ość. Mówisz sobie stanowczo: to ostatnia i koniec! Ale popadasz w automatyzm: obrać ze skóry, przepołowić, oddzielić kręgosłup, wywalić brzuszek, zjeść i następna.
Kolejnym oskarżonym jest podstępna spyrka. Jeszcze nie zdąży dobrze wyschnąć na piecu, a już jej nie ma. Człowiek podchodzi by sobie tylko troszkę uszczknąć. Tylko tak do smaku. I naprawdę jest niezwykle zdziwiony, że spyrka wprost niknie w oczach. Jak to się dzieje? Przecież ukroiłem tylko taki cieniutki plasterek.. to było takie dobre... słone i mięsne... takie dobre... jak ukroję jeszcze mały kawałek... no przecież jest jeszcze tego całkiem sporo... nikt nie zauważy... a zresztą to moja spyrka i mogę z nią robić co zechcę! .... a właśnie, że zjem całą od razu! I kto mi niby zabroni?! (Niestety tak było w przypadku spyrki, której zdjęcie miało godnie zawisnąć na tymże blogu. Niestety, zanim zdążyło powstać, Scoffer po prostu ją pożarł. Z każdym kęsem mówisz sobie, że to już ostatni, że zaraz zrobisz to zdjęcie, że ten kawałek trochę krzywo się ukroił, że trzeba powtórzyć, wyrównać, że zdjęcie zrobisz jutro itd. itp. Dlatego zdjęcia cienko pokrojonej spyrki na razie nie będzie, bardzo mi przykro, ale była po prostu zbyt dobra).
A ostatnim winnym jest królowa uzależnień, czyli czekolada. Cóż... prawda jest taka, że naprawdę dobra czekolada wymaga od człowieka naprawdę silnej woli. Tylko jedna kostka czekolady? Serio?! Trzeba mieć żelazną wolę, by zjeść tylko jedną kostkę rozpływającego się w ustach raju. Hmm... może warto się zastanowić jak przerażającym człowiekiem jest ktoś kto posiada taką siłę woli? Brrr to taki jakby kulinarny masochista.
I na tym na razie skończymy. Propozycje kolejnych jedzeniowych uzależniaczy będą bardzo mile widziane:)

Zdjęcie spyrki wykonał: Scoffer 

sobota, 10 czerwca 2017


Okazuje się, że aby otrzymać fioletowy kolor zupy wcale nie trzeba sięgać po barwniki spożywcze czy robić jakieś sztuczki ze sznurówką*. Wystarczy bowiem dodać do zupy jeden z poniższych składników i zupa się sama (naturalnie) zabarwi:
1) czerwona kapusta
2) fioletowe ziemniaki
3) czarna marchewka (nazywana też fioletową)
4) fioletowy kalafior
5) jagody 

Niektóre z tych składników mogą być trudne do zdobycia w naszym kraju, jednakże na zakup czerwonej kapusty chyba każdy może sobie pozwolić i to niezależnie od pory roku czy zasobności portfela. Tak więc, każdy z nas może zaznać odrobiny szaleństwa z fioletową zupą. Ahoj przygodo!

I w ten oto prosty sposób możemy zrobić coś egzotycznego ze zwykłej zupy kalafiorowej, kapuścianej, ziemniaczanej czy marchwianki. Czyż to nie fascynujące?

*Bridget Jones udało się uzyskać niebieską barwę zupy właśnie przez dodanie do niej sznurówki - oczywiście był to nieszczęśliwy zbieg okoliczności i zupa była niebieska, a nie fioletowa, jednakże pomysł był zacny. Zwłaszcza, że ludzie kiedyś naprawdę jedli sznurówki (a raczej rzemyki). W czasach głodu taki skórzany rzemyk był bardzo cennym źródłem białka.

Grafika: Scoffer

niedziela, 4 czerwca 2017

"Niebiańska Zupa"/"Zupa Marinette" jako motyw przewodni odcinka "Kung Food"/"Kung Zup" serialu animowanego
Miraculum: Biedronka i Czarny Kot




Zupę przygotował wuj Marinette - Wang Cheng - z okazji konkursu na najlepszego kucharza na świecie, zorganizowanego w hotelu Le Grand Paris. Słynna zupa z początku nazywana była Niebiańską, jednak po wygraniu konkursu Cheng zmienił jej nazwę na Zupę Marinette, doceniając w ten sposób swoją siostrzenicę. Ku niezadowoleniu Chloé zupa stała się daniem specjalnym restauracji Le Grand Paris i została na stałe wpisana do jej menu.

Wygląd

Z pewnością nie jest to zupa-krem, konsystencja jest bowiem bardziej płynna. Zupa wyróżnia się pięknym, intensywnym, fioletowym kolorem, a na jej środku można dostrzec złoty półksiężyc (czy też jak uważają niektórzy: "złoty wir"). Ozdobą zupy jest - znajdujący się w samym jej centrum - purpurowy kwiat z kilkoma zielonymi listkami.

Smak

Mimo stosunkowo dużej ilości pieprzu (no chyba, że to jednak jałowiec...) jaką Shifu dodaje do zupy, nie wydaje się być pikantna - co można z łatwością wywnioskować z min i reakcji jury. Raczej ma łagodny smak, do którego zapewne nawiązuje jej nazwa.

Składniki

O składnikach wiemy niestety niewiele: jedyną pewną rzeczą jest to, że bazą Niebiańskiej Zupy jest wywar warzywny, a głównym składnikiem są purpurowe kwiaty. W filmie widzimy jak Wang Cheng sieka marchewkę, pora, cebulę, kapustę i ziemniaki. 

Dodaje także sporo ziarenek czarnego pieprzu (aczkolwiek może to być też jałowiec).


Widzimy też dwa olbrzymie słoje, prawdopodobnie z przyprawami, chociaż mogą to być też pojemniki na sól i pieprz.


Na koniec Cheng dodaje garść płatków z tajemniczych, purpurowych kwiatów, o które jest to całe zamieszanie. Wrzuca je do garnka prosto ze swojej torby - z tego wynika, że nie można ich uprzednio myć i z pewnością muszą być świeże.

Co wiemy o głównym składniku Niebiańskiej Zupy, czyli o tajemniczych purpurowych kwiatach?


No właśnie, co to są za kwiaty? Po przejrzeniu miliona zdjęć i analizie zebranych materiałów mogę stwierdzić, że na 90% są to prymulki (bardziej pasują zarówno wizualnie jak i smakowo, łatwiej też kupić fioletowe pierwiosnki od nasturcji w tym samym kolorze). Te 10% zostawiam na teorię o nasturcjach (fioletowe nasturcje są bowiem rzadkością i wydaje się mało prawdopodobne by udało się je zdobyć Marinette). Ok, wiemy już co to są za kwiaty, pozostaje więc zadać pytanie, które w tej chwili aż ciśnie się na usta: czy te kwiaty są jadalne?
Prymulka
Nasturcja o rzadko spotykanym kolorze

Prymulka (pierwiosnek)

Jadalny jest zarówno sam kwiat jak i pędy, młode liście czy też korzeń. Jadalne są więc wszystkie części tej rośliny. Co ciekawe prymulka jest bogatym źródłem witaminy C i P. Kwiaty i młode pędy można jeść na surowo. Natomiast do gotowania nadają się oprócz kwiatów także liście. Pierwiosnek doskonałe sprawdza się jako dodatek do zup. Kwiaty pierwiosnka bezłodygowego mają lekki, słodki, owocowo-cukierkowy smak.

Nasturcja (Tropaeolum azureum)

Jadalne są kwiaty, nasiona i liście. Cechą charakterystyczną nasturcji jest jej ostry, pikantny smak (bardzo podobny do smaku rzeżuchy) oraz intensywny, słodki zapach. Zawiera przyzwoitą ilość soli mineralnych i błonnika. Świeże liście i owoce można stosować jako przyprawę do tłustych zup, mięs i sałatek. Kwiaty i liście nasturcji nadają się do gotowania, a co najważniejsze doskonale sprawdzają się w przypadku zup.

Złoty półksiężyc nazywany "złotym wirem"

To prawdopodobnie zabarwiona na żółto śmietana. Barwnikiem może być curry albo kurkuma.

Kolor

No właśnie, czy to purpurowe kwiaty w jakiś niezwykły sposób zabarwiły zupę na kolor fioletowy, czy też niekoniecznie? Owszem, istnieje możliwość, że to kwiaty są odpowiedzialne za ten kolor (trzeba by zrobić test), jednakże istnieją też inne (sprawdzone!) sposoby uzyskania tej konkretnej barwy. Więcej o fioletowych zupach dowiecie się tutaj.

Symbolika

"Niebiańska Zupa" mogła zostać nazwana na część cesarza Chin, który jest przecież uznawany za syna Niebios. Także kolor zupy wydaje się potwierdzać tę teorie. Fiolet bowiem był kolorem zarezerwowanym dla cesarza (tak samo kolor żółty, tudzież złoty -> półksiężyc). Jest to zatem ukłon Chenga w kierunku chińskiej tradycji i religii.

Uwagi końcowe

Czy jednak można powiedzieć cokolwiek pewnego o zupie, która została zrobiona z przypadkowych składników? Która została zaimprowizowana? W końcu jak powiedział Adrien: "Cheng Shifu to nie jest zwykły kucharz tylko artysta. Powiedział mi, że użyje kwiatów do swojej Niebiańskiej Zupy. Zawsze improwizuje z przypadkowo napotkanych rzeczy".
Może więc kwiaty nie są niezbędnym składnikiem Niebiańskiej Zupy, a sama nazwa nawiązuje do stałego elementu zupy jakim jest jej specyficzny kolor?

sobota, 13 maja 2017

Zupa jak zupa. Żadna specjalna filozofia się za nią nie kryje. Jest tania, prosta w przyrządzeniu i starcza na kilka dni. Resztki można zamrozić na czarną godzinę. Zupa to cudowny wynalazek. Rozgrzewa, jest pożywna i wychodzi smaczna już za pierwszym razem. Trzeba naprawdę się postarać, by sknocić tak proste danie, a i tak prawie zawsze można to odkręcić:
  • Zbyt słona? Wrzuć surowego ziemniaka lub torebkę ryżu.
  • Zbyt pikantna?  Dodaj śmietanki.
  • Mdła? Dodaj przyprawy i zioła (do wyboru: ziele angielskie, zioła prowansalskie, chrzan, jałowiec, pieprz, majeranek, bazylia, natka z pietruszki, mięta, lubczyk, koper, czosnek, kolendra, kminek, anyżek, chili, gałka muszkatołowa, rozmaryn, oregano), maggi lub kostkę bulionową.
  • Za tłusta? Ostudź i usuń z wierzchu tłustą warstwę.
  • Zbyt gęsta? Jeśli bardzo - dolej bulionu lub w ostateczności wody, jeśli tylko trochę - dodaj śmietany/śmietanki.
  • Za rzadka? Zrób zasmażkę lub poczekaj aż nadmiar wody wyparuje podczas gotowania:)
  • itp. itd.

Grunt to podstawa

Najważniejsza jest baza, czyli wywar warzywno-mięsny. Jak masz bulion możesz wszystko. Jesteś wszechmogącym władcą zup. Pomidorowa? Proszę bardzo, wrzucam przecier pomidorowy. Kapuściana? Nic prostszego - wrzucam kiszona kapustę. Ogórkowa? Kiszone ogórki. Śmieciowa? Wrzucam wszystko co mam pod ręką. Zupa to czyste szaleństwo tworzenia. A najlepsze w tym wszystkim jest to, że cokolwiek do niej nie dodasz i tak będzie zjadliwe. Może nie jakieś arcydzieło kulinarne, ale zwykły, zjadliwy posiłek (nie oszukujmy się: aby wyszło coś lepszego trzeba się bardziej postarać i udowodnić światu, że posiada się kubki smakowe - nawet jeśli występują w śladowej ilości). Podsumowując: czy może być coś lepszego dla leniwego kucharza? Chyba tylko jajecznica.

 Zupa i jej wpływ na rozwój ludzkości

Być może tego nie wiesz, ale wynalezienie zupy w znacznym stopniu wpłynęło na rozwój człowieka. Gotowane pożywienie jest wchłaniane przez organizm o 70% bardziej skutecznie niż jego surowy odpowiednik. Dzięki ciepłym posiłkom mózg otrzymywał niezbędne makro- i mikroelementy oraz więcej energii, a co za tym idzie - lepiej funkcjonował. Można więc powiedzieć, że wynalezienie zupy to pierwszy cywilizacyjny skok człowieka. Według archeologów najstarsze zupy były przygotowywane w następujący sposób: wykopany w ziemi dołek wykładano skórą i zalewano wodą, następnie wrzucano do niego pożywienie, a na koniec przynoszono z ogniska rozgrzane kamienie, by delikatnie włożyć je do dołka.

poniedziałek, 8 maja 2017


Trzeba robić to stopniowo i rozważnie. Śmietana to straszny cykor i nie jest to żadną tajemnicą kucharską. Jedno Twoje potknięcie i będziesz ją zbierał z całej zupy i rozsmarowywał po ściankach garnka. A więc spokojnie kowboju, weź dwa głębokie oddechy zanim weźmiesz się do pracy. Tu trzeba spokoju i wytrwałości, pamiętaj! Śmietana Cię obserwuje. Do rzeczy: do kubka nałóż śmietany, wlej trochę gorącej zupy i mieszaj aż do uzyskania jednolitości. Potem wlej jeszcze trochę zupy, znowu mieszaj i rozprowadzaj na ściankach kubka śmietanowe farfocle. Następnie możesz spokojnie wlać mieszankę do głównego garnka z zupą. Jeśli mimo całego wysiłku śmietana i tak się zwarzyła, jest to wyłącznie Twoja wina.

niedziela, 7 maja 2017

Zupa pomidorowa z chińskim makaronem ryżowym, żółtym serem i pleśnią + dodatki do wyboru



Składniki:

  • Zupa pomidorowa (2l wody, 2 pałki z kurczaka, 2 marchewki, ćwiartka selera, pietruszka, kawałek pora, cebula, kartonik 500ml przecieru pomidorowego, może być śmietanka 30% albo śmietana 18%, pieprz mielony, sól morska, pół kostki bulionowej, maggi, 2 ziarenka ziela angielskiego, 3 ziarenka pieprzu czarnego, 2 liście laurowe, 2 ziarenka jałowca)
  • Chiński makaron ryżowy: ten z cienkimi nitkami
  • Ser pleśniowy: Lazur albo Rokpol
  • Ser żółty: dowolny gatunek, byleby nie był zbyt tłusty i mdły (i to ma być ser! a nie jakiś produkt seropodobny, tfu) 
  • grzanki
  • natka pietruszki

Jak robimy nieszczęsną zupę:

Wrzucamy wszystko do garnka i gotujemy.
 Tzn. może nie wszystko na raz, ale "wrzucanie" uznajmy za ogólna zasadę gotowania.
No więc, na pierwszy rzut idą warzywa, czyli marchewki, seler, pietruszka, por i cebula (jak ktoś chce może ją trochę opalić, ale jak dla mnie szkoda zachodu), potem dajemy coś z kością (dziś mogą być pałki) - radzę uprzednio mięsko obmyć pod ciepłą wodą (jakoś tak bardziej higienicznie się wtedy robi w kuchni).
Gotujemy na małym ogniu (ha! nie ma czegoś takiego jak mały ogień na mojej kuchence indukcyjnej - muszę gotować bez przykrywki. Przenośne kuchenki indukcyjne to ZUO!), przez przynajmniej 45 minut.
Po mniej więcej 35 minutach dodajemy zioła i przyprawy, ogólnie wrzucamy wszystko co jest między nawiasami, a czego wcześniej nie wrzuciliśmy (oprócz śmietanki i przecieru). Potem dodajemy przecier, zasysamy kartonikiem trochę zupy, żeby wypłukać to co zostało między ściankami i wlewamy z powrotem do zupy.
Gotujemy i gdy się już nagotowaliśmy dodajemy trochę śmietanki albo śmietany (śmietanę trzeba uprzednio zahartować, dlatego ja zazwyczaj dodaję śmietankę - z czystej przyjemności lenistwa).
I to tyle w temacie robienia czystej pomidorowej.

Pomidorowa z dodatkami:

Na talerz lub do miseczki wysypujemy chiński makaron ryżowy (proponuję użyć w tym celu nożyc/nożyczek, gdyż po co się męczyć ręcznym łamaniem nitek?;). Następnie wrzucamy pokrojony w kostki, paski lub w sposób fantazyjny nasz fantastyczny, jedynie prawdziwy żółty ser. Dodajemy w sposób dowolny ser pleśniowy i zalewamy to wszystko gorącą zupą. Czekamy 3 minuty aż makaron zrobi się miękki, dodajemy natkę z pietruszki i grzanki (jeśli tego dnia mamy na nie ochotę) i możemy już zupełnie oficjalnie rozkoszować się pomidorowym arcydziełem kulinarnym.

O co chodzi z tymi nieszczęśnikami bez mikrofalówki w pracy?

Ano chodzi o to, że tak wykwintne danie można zrobić wszędzie, o ile jest się posiadaczem termosu. Mówię to całkiem serio, gdyż czasem umykają nam tak proste rozwiązania jak np. zupa w termosie. A chiński makaron ryżowy jest rozwiązaniem wprost cudownie banalnym - zalewasz i gotowe! I w ten sposób możesz mieć ciepły i świeży posiłek, nawet gdy nie masz możliwości, by coś sobie odgrzać.

Zdjęcie: Scoffer

niedziela, 26 lutego 2017

Seriale o gotowaniu, jedzeniu, kucharzach i ich rozterkach kulinarnych, a także o prowadzeniu restauracji

Poniższa lista zawiera najbardziej znane seriale związane z gotowaniem, jedzeniem i prowadzeniem restauracji. Część z nich określa się mianem seriali dokumentalnych, gdyż dokumentują życie konkretnego, charyzmatycznego kucharza. Razem z nim odkrywamy nowe potrawy, zarządzamy restauracją czy co bardziej oryginalną knajpą i eksperymentujemy ze smakiem. Poznajemy więc nie tylko kuchnię od kuchni, ale i przebywającego w niej kucharza. Lista nie uwzględnia programów kulinarnych.

Anthony Bourdain: Bez rezerwacji (Anthony Bourdain: No Reservations) (2005-2012)

Azjatycka przygoda kudłaczy (The Hairy Bikers' Asian Adventure) (2014-)

Chef’s Table (2015-)

Cooked (2015-)

Dziupla Cezara (2004)

Feed the Beast (2016)

Hannibal (2013-2015)

Kill grill (Kitchen Confidential) (2005-2006)

Kuchnia (Kukhnya) (2012-2016)

Mami Fatale (2012-2013) - animowany!

Milgred Pierce (2011)

Morska odyseja Ricka Steina (Rick Stein's Seafood Odyssey) (1999)

Na noże (2016-)

Palce lizać (1999)

Przepis na życie (2011 - 2013)

Treme (2010-2013)

Two Fat Ladies (1996-1999)

Young & Hungry (2014-)

Valentine Warner: kanadyjska kuchnia na dziko (Valentine's Warner Wild Table) (2014-)

Grafika: Scoffer

piątek, 24 lutego 2017

Gotuj z Pratchettem! Tylko tutaj najzabawniejsze kulinarne cytaty z książek Terry'ego Pratchetta. W programie m.in. klatchańska kawa, orakh, skubbo, paszteciki i kiełbaski Dibblera, curry, zapiekanka oracza, chleb krasnoludów i inne specjały, których po prostu nie można przegapić. 
Świat Dysku od kuchni, czyli starannie wyselekcjonowane teksty z dużą dozą absurdu i oczywiście słynną Pratchettowską ironią. Nie zabraknie tu też życiowych rad, zwłaszcza dla osób chcących spróbować miejscowych specjałów czy pragnących przejść na dietę. Gorąco zachęcam do lektury;)

Na początek trochę o chlebie krasnoludów

"Chleb krasnoludów był doprawdy cudowny: nikt nie cierpiał głodu, jeśli miał choć trochę chleba krasnoludów do uniknięcia. Wystarczyło popatrzeć na niego przez chwilę, a natychmiast przychodziło człowiekowi do głowy mnóstwo innych rzeczy, które wolałby zjeść. Własne buty, na przykład. Góry. Owce na surowo. Swoje stopy".
Terry Pratchett "Wyprawa czarownic" 

"- Założę się, że dawno też nie kosztowaliście porządnego chleba krasnoludów…
Oczy rzecznika zaszły mgłą…
- Pieczonego z najdrobniejszego grysu startego na kamieniach, takiego, po jakim skakały wasze matki - mówiła dalej babcia. Krasnoludy westchnęły chóralnie.
- Tutaj nie można go dostać - poskarżył się ze spuszczoną głową rzecznik. - Chyba woda jest nie taka albo co. Zanim parę lat minie, rozpada się na kawałki.
- Dodają do niego mąki - dodał zgryźliwie inny krasnolud.
- Nawet gorzej. Piekarz w Genoi dodaje jeszcze suszone owoce - oświadczył ze zgrozą trzeci.
- No tak… - Babcia zatarła ręce. - Może będę w stanie wam pomóc. Mamy chyba niewielki zapasik chleba krasnoludów.
- Nie… To nie może być prawdziwy chleb krasnoludów - odparł smętnie rzecznik. - Prawdziwy chleb krasnoludów trzeba wrzucać do rzek i suszyć, siedzieć na nim i zostawiać, patrzyć na niego codziennie i odkładać znowu. W tych okolicach po prostu takiego nie ma.
- Być może to wasz szczęśliwy dzień… - pocieszyła go babcia Weatherwax.
- Szczerze mówiąc - dodała niania Ogg - wydaje mi się, że kot nasiusiał na część tego chleba.
Rzecznik krasnoludów uniósł głowę. Oczy mu błyszczały.
- Poważnie?"
Terry Pratchett "Wyprawa czarownic" 

"... siedziały w koło i wpatrywały się w chleb krasnoludów, jakby konsumowały go wzrokiem, co jest najlepszym sposobem konsumpcji chleba krasnoludów. (...) Jak stwierdziła babcia, długo trzeba by szukać, żeby znaleźć coś bardziej realnego niż chleb krasnoludów".
Terry Pratchett "Wyprawa czarownic" 

"Jedyną pozytywną opinią, jaką można by wyrazić o rozmaitym leżącym wokół pieczywie, była ta, że jest pewnie tak samo jadalne jak w dniu, gdy zostało upieczone. Chociaż lepszym określeniem byłoby "wykute". Chleb krasnoludów wykorzystywany był jako posiłek tylko w ostateczności, a służył także jako broń i waluta. Krasnoludy, o ile Vimes się orientował, nie należały do osobników religijnych, jednak sposób, w jaki myślały o chlebie był temu bliski".
Terry Pratchett "Piąty elefant"

Niania Ogg i alkohol

"Niania Ogg pociągnęła z butelki pachnącej jabłkami i radosną śmiercią mózgu".
Terry Pratchett "Maskarada"  

"Niewielu ludzi w ogóle kosztowało domowej brandy niani Ogg. Był to wyczyn technicznie niemożliwy. Kiedy tylko płyn trafiał do ciepłego wnętrza jamy ustnej, natychmiast zmieniał się w opary. Piło się go przez zatoki".
Terry Pratchett "Carpe Jugulum"

"Ściśle biorąc, nie była to whisky, i ściśle biorąc nie był to gin, ale za to przezroczysta ciecz miała dokładnie 90% zawartości alkoholu i dawała pocieszenie w przykrych chwilach około trzeciej nad ranem, kiedy człowiek budzi się i nie pamięta kim jest. Po szklaneczce przezroczystej cieczy wprawdzie dalej nie pamiętał, ale to już nie przeszkadzało, bo i tak był już kimś innym".
Terry Pratchett "Panowie i damy"

Gotuj z Albertem - służącym doskonałym

"Susan zerknęła na skwierczącą zawartość wielkiej patelni. Nie był to obraz, który należy oglądać z pustym żołądkiem, choć prawdopodobnie mógł do niego doprowadzić. Albert potrafił sprawić, by jajko pożałowało, że zostało kiedyś zniesione.
- Nie masz żadnego musli?
- Czy to jakaś odmiana kiełbasy? - spytał podejrzliwie Albert.
- To coś z orzechami i ziarnami.
- Jest tłuszcz?
- Chyba nie.
- No to jak można to usmażyć?
- Tego się nie smaży.
- I coś takiego nazywasz śniadaniem?
- Nie trzeba smażyć jedzenia, żeby było śniadaniem. Wspominałeś przecież o owsiance, a owsianki się nie smaży…
- Kto to powiedział?
- To może gotowane jajko?
- Gdzie tam. Gotowanie jest na nic, nie zabija wszystkich zarazków.
- UGOTUJ MI JAJKO, ALBERCIE".
Terry Pratchett "Muzyka duszy"

Substancje w miarę płynne, których smaku nie da się zapomnieć. Chyba, że wstąpisz do Ligi Cudzoziemskiej

"Klatchiańska kawa ma lepsze działanie trzeźwiące niż nieoczekiwana brązowa koperta od inspektora podatkowego. Entuzjaści tego napoju pamiętają, żeby przed skosztowaniem najpierw solidnie się upić, ponieważ klatchiańska kawa przenosi człowieka do trzeźwości, a jeśli nie był ostrożny, to na drugą stronę, gdzie umysł ludzki błądzić nie powinien".
Terry Pratchett "Zbrojni"

"Goście przyglądali się jej przez jakiś czas, sącząc kawę na przemian z pustynnym orakh. Napój ten, przyrządzany z soku kaktusa i jadu skorpionów, jest jednym z najmocniejszych alkoholowych trunków we wszechświecie. Jednak pustynni nomadzi nie piją go dla oszałamiającego działania. Piją, by złagodzić nieco efekty klatchiańskiej kawy.
Nie dlatego, że można ją wykorzystywać do uszczelniania dachów. Nie dlatego, że przez niewprawny żołądek przebija się niczym rozżarzona kula przez płynne masło. Klatchiańska kawa robi coś gorsze.
Sprowadza na ludzi knurd*.
*(...) stan knurdności nie jest tym samym, co trzeźwość. Trzeźwość można porównać do kąpieli w wacie. Knurdność zdziera wszelkie iluzje, rozwiewa całą uspokajającą różową mgiełkę, w jakiej ludzie normalnie spędzają cale życie. I pozwala im po raz pierwszy widzieć i myśleć z absolutną klarownością. Potem, kiedy już trochę powrzeszczą, dobrze pilnują, żeby nigdy więcej nie sknurdnieć".
Terry Pratchett "Czarodzicielstwo"

"Ridcully mlasnął z satysfakcją.
- My w Ankh-Morpork wiemy, z czego się robi piwo - stwierdził.
Magowie pokiwali głowami - rzeczywiście wiedzieli. Dlatego pili gin z tonikiem".
Terry Pratchett "Muzyka duszy"

"Miała gęstość i barwę prawdziwej wody z Ankh - za mocnej, żeby ją pić, za rzadkiej, żeby orać".
Terry Pratchett "Równoumagicznienie"

"Stibbons przez cale tygodnie szlifował soczewki i dmuchał szkło, aż w końcu zbudował urządzenie, które pokazywało gigantyczną liczbę maleńkich zwierzątek żyjących w kropli wody z rzeki Ankh. Nadrektor popatrzył i stwierdził, że wszystko, w czym może istnieć tak wiele życia, musi być zdrowe".  
Terry Pratchett "Muzyka duszy"

"Każda knajpa w multiversum dysponuje podobnym zestawem: półkami lepkich butelek o dziwacznych kształtach, zawierających nie tylko płyny o egzotycznych nazwach, często zielone albo niebieskie, ale też rozmaite przedmioty, do przechowywania których zwykłe butelki by się nie zniżyły. Na przykład całe owoce, gałązki, a w ekstremalnych przypadkach nawet nieduże utopione jaszczurki. Nikt nie wie, dlaczego barmani trzymają je w takich ilościach, zwłaszcza że wszystkie te napoje smakują jak melasa rozpuszczona w terpentynie. Istnieje hipoteza, że marzą o dniu, kiedy ktoś wejdzie z ulicy, zamówi Brzoskwiniowy Kordiał z Aromatem Mięty i w ciągu jednej nocy lokal stanie się miejscem, gdzie Wypada Bywać". 
Terry Pratchett "Mort"

To takie życiowe...

"Każdy doświadczony podróżnik szybko uczy się unikać wszystkiego, czym jest częstowany jako „miejscową specjalnością”. Termin ten oznacza po prostu danie tak niesmaczne, że ludzie żyjący w dowolnym innym miejscu woleliby raczej odgryźć sobie nogi, niż je zjeść. Ale mimo to gospodarze wciąż naciskają na gości z daleka: „Proszę, spróbuj tej głowy psa nadziewanej zmacerowaną kapustą i wieprzowymi ryjami — to miejscowa specjalność”.
Terry Pratchett "Ostatni kontynent"

"Pewnego dnia, kiedy pan Królik był niegrzeczny, spojrzał przez płot na pole farmera Freda. Pole pełne było świeżej sałaty. A pan Królik nie był pełen sałaty. Czuł, że to nie jest w porządku".
Terry Pratchett "Zadziwiający Maurycy i jego uczone szczury"

"Pan Królik ma wielu przyjaciół. Ale największym przyjacielem pana Królika jest jedzenie". 
Terry Pratchett "Zadziwiający Maurycy i jego uczone szczury" 

"Pogrzebała wewnątrz, wśród smętnych resztek brązowego papieru, i wyjęła czekoladkę. Od nikogo przecież nie można wymagać, żeby nie zjadł tylko jednej jedynej czekoladki.
Włożyła ją do ust.
Do licha, do licha, do licha, do licha! To był nugat! Jedyna czekoladka na dzisiaj, a w środku przeklęty sztuczny przeklęty różowo-biały przeklęty słodki nugat!
Nie można od nikogo wymagać, by uznał, że coś takiego się liczy*.
*To prawda. Czekoladka, której człowiek nie miał ochoty zjeść, nie liczy się jako czekoladka. To odkrycie pochodzi z tej samej dziedziny fizyki kulinarnej co ta, która wykazała, że jedzenie skonsumowane nie przy stole nie zawiera żadnych kalorii".
Terry Pratchett "Złodziej czasu" 

"- Mamy królika - powiedziała. I dodała tonem kogoś, kto czuje się wykorzystywany, ale wie, że później ktoś inny za to zapłaci: - Jakoś go rozdzielę na trzy porcje.
Szeroka, rumiana twarz Wojny pokryła się zmarszczkami.
- Czy ja lubię królika?
- Tak, kochanie.
- Myślałem, że lubię wołowinę...
- Nie, kochanie. Po wołowinie masz wzdęcia.
- Aha. - Wojna westchnął. - Jest szansa na cebulę?
- Nie lubisz cebuli, kochanie.
- Nie?
- Z powodu kłopotów żołądkowych, kochanie.
- Aha.
Wojna uśmiechnął się z zakłopotaniem do Śmierci.
- Będzie królik - poinformował. (...)
Śmierć słuchał tego zafascynowany. Nigdy jeszcze nie spotkał się z pomysłem, by własną pamięć trzymać w głowie kogoś innego.
- A może chciałbym się napić piwa? – spróbował jeszcze Wojna.
- Nie lubisz piwa, kochanie.
- Nie?
- Nie, źle się po nim czujesz.
- Aha. Ehm... A co sądzę o brandy?
- Nie lubisz brandy, kochanie. Lubisz swoją specjalną owsiankę z witaminami.
- A tak. - Wojna westchnął żałośnie. - Zapomniałem, że ją lubię". 
 
Terry Pratchett "Złodziej czasu"

Gardło Sobie Podrzynam Dibbler i jego specjały

"On wydawał się trochę nieswój, a przecież nawet nie jadł tego jogurtu, który, przyznaję, był trochę pobudzony, jak to w upale. Znaczy, musiałem tłuc go łyżką, żeby nie wyłaził z... No dobrze. Tłumaczyłem tylko, jak to było z jogurtem. Dobrze! Przecież warto chyba dodać trochę koloru do opowieści, prawda? Ludzie lubią kolory. Ten był zielony".
Terry Pratchett "Pomniejsze bóstwa"

"- Gorące kiełbaski, dwie za dolara, zrobione z prawdziwej świni; może kupi pan jedną dla damy?
- Czy mówi pan o wieprzowinie? — zapytał Marchewa, zerkając na lśniące kiełbaski.
- Kwestia nazwy, kwestia nazwy — odpowiedział szybko Gardło. - Ale z pewnością są to świńskie produkty. Z prawdziwej świni".

 Terry Pratchett "Straż! Straż!"

"- Paszteciki! Gorące kiełbaski! W bułce! Świeżutkie! Świnia jeszcze nie zauważyła, że zniknęły!" 
Terry Pratchett "Ruchome obrazki" 

"- Dobry wieczór, chłopcze. Masz ochotę na pyszną gorącą kiełbaskę?
Victor zerknął na lśniące wałeczki ułożone na tacy zwisającej z szyi Dibblera. Pachniały apetycznie. Jak zawsze. A potem człowiek odgryzał pierwszy kęs i odkrywał, że Gardło Sobie Podrzynam Dibbler potrafił wykorzystać takie kawałki zwierzęcia, z których posiadania zwierze nie zdawało sobie nawet sprawy. Odkrył bowiem, że z dostateczna ilością smażonej cebuli i musztardy ludzie zjedzą wszystko.
- Specjalna zniżka dla studentów szepnął konspiracyjnie Dibbler. Piętnacie pensów, i gardło sobie tym podrzynam.
Strategicznie uchylił pokrywkę patelni, wypuszczając obłok pary. Pikantny zapach smażonej cebuli spełnił swe niegodziwe zadanie".

Terry Pratchett "Ruchome obrazki" 

"Ostrożnie poruszając rękami, Dibbler odsłonił specjalną sekcję swojej tacy, sekcję wysokiej klasy, zawierającą kiełbaski, których składniki były 1) mięsem, 2) pochodzącym z określonego czworonogiego zwierzęcia, 3) prawdopodobnie lądowego".
Terry Pratchett "Prawda"  

"Moist przyjrzał mu się ponad papierami. Geronimo Sebastian Procjusz Dibbler, nazwisko bardziej okazałe od swego nosiciela. Wszyscy znali G.S.P. Dibblera. Sprzedawał paszteciki i kiełbaski z tacy na szyi, zwykle ludziom, którym zaszkodziły napoje, a którzy w efekcie stawali się ludźmi poszkodowanymi przez paszteciki.
Moist jadał u niego niekiedy jakiegoś pasztecika czy od czasu do czasu kiełbaskę w bułce i ten fakt bardzo go ciekawił. Było w nich coś, co kazało wracać po więcej. Musiały zawierać jakiś tajemniczy składnik, a może mózg zwyczajnie nie wierzył w to, co przekazywały kubeczki smakowe, i chciał jeszcze raz poczuć na języku strumień tych gorących, tłustych, nie całkiem organicznych i trochę chrupiących substancji. No i człowiek kupował następną porcję.
Należy też uczciwie przyznać, że zdarzały się chwile, gdy Dibblerowa kiełbaska w bułce była właśnie tym, czego człowiek pragnął… Smutne to, ale prawdziwe. Życie sprowadzało go czasem tak nisko, że przez kluczowe kilka sekund ta kakofonia dziwnych tłuszczów i niepokojących faktur była jego jedynym przyjacielem na całym świecie".
 Terry Pratchett "Świat finansjery"   

"(...) Każdy może sprzedawać kiełbaski. Mam rację, Victorze?
- No… - odparł z wahaniem Victor. Nikt oprócz Dibblera nie mógłby chyba sprzedawać kiełbasek Dibblera.
- Sam pan widzi - zakończył Silverfish.
- Tylko że - dodał Victor - pan Dibbler potrafi sprzedać swoje kiełbaski nawet tym, którzy już raz je od niego kupili.
- Zgadza się! - Dibbler uśmiechnął się promiennie.
- Człowiek, który potrafi sprzedać kiełbaski pana Dibblera dwa razy, potrafi sprzedać wszystko - orzekł Victor".
 Terry Pratchett "Ruchome obrazki"

Zdrowe jedzenie Vimesa

"Kawa Shama Hargi przypominała roztopiony ołów, ale jedno przemawiało na jej korzyść: kiedy człowiek ją wypił, ogarniało go uczucie niezwykłej ulgi, że dotarł do dna kubka.
- To był zdecydowanie okropny kubek kawy, Sham - stwierdził Vimes.
- Fakt - zgodził się Harga.
- Wiesz, wypiłem w życiu sporo paskudnej kawy, ale teraz miałem wrażenie, że ktoś przeciągnął mi piłą po języku. Długo się gotowała?
- A którego dziś mamy? - spytał Harga, czyszcząc szklankę. Harga na ogół czyścił szklanki. Nikt nigdy nie odkrył, co się dzieje z czystymi.
- Piętnasty sierpnia.
- Którego roku?
Sham Harga uśmiechnął się, a przynajmniej poruszył rozmaitymi mięśniami wokół ust. Od wielu lat jego jadłodajnia cieszyła się popularnością, ponieważ zawsze się uśmiechał, nigdy nie udzielał kredytu i był świadom, że większość klientów życzy sobie w posiłku odpowiedniego zrównoważenia czterech głównych składników odżywczych: cukru, skrobi, tłuszczu i spalonych, chrupiących kawałeczków.
- Zjadłbym ze dwa jajka - powiedział Vimes. - Z żółtkami całkiem na twardo, ale białkiem tak rzadkim, że ścieka jak syrop. I z bekonem, ale tym specjalnym bekonem pokrytym odłamkami kości i z wiszącymi kawałkami tłuszczu. I kromkę smażonego chleba, wiesz, takiego, że na sam widok arterie się czopują.
- Ciężkie zamówienie -ocenił Harga.
- Wczoraj dałeś radę. I nalej mi jeszcze kawy. Czarnej jak bezksiężycowa noc.
Harga zdziwił się. Takie porównanie jakoś do Vimesa nie pasowało.
- To znaczy jak czarnej? - zapytał.
- No, chyba bardzo czarnej.
- Niekoniecznie.
- Co?
- W bezksiężycową noc jest więcej gwiazd. To rozsądne. Lepiej je widać. Taka bezksiężycowa noc może być całkiem jasna.
Vimes westchnął ciężko.
- Pochmurna bezksiężycowa noc? - zaproponował. Harga z uwagą zajrzał do imbryka.
- Cumulusy czy cirrostratusy?
- Słucham? Co powiedziałeś?
- Cumulusy wiszą dość nisko, więc odbijają się w nich światła miasta. Z drugiej strony nawet na dużych wysokościach zdarzają się warstwy kryształków lodu…
- Bezksiężycowa noc - powtórzył głuchym głosem Vimes. - Która jest tak czarna jak ta kawa.
- Już się robi.
- I pączka. -Vimes chwycił Hargę za poplamioną kamizelkę i przyciągnął do siebie, aż stanęli nos w nos. - Pączka tak pączkowatego jak pączek zrobiony z mąki, wody, jednego dużego jaja, cukru, szczypty drożdży, cynamonu do smaku i nadzienia z dżemu, galaretki albo szczura, zależnie od lokalnych lub gatunkowych upodobań. Jasne? Nie tak pączkowały jak coś dowolnie metaforycznego. Zwykły pączek. Jeden".
Terry Pratchett "Zbrojni" 

"Dostał jednak talerz załadowany bekonem, smażonymi ziemniakami i jajkami. Patrząc na niego, słyszał paniczny krzyk własnych arterii".
Terry Pratchett "Straż!Straż!"

"Z przyzwyczajenia ruszył więc w stronę Najlepszych Żeberek Hargi, gdzie czekała go kolejna przykra niespodzianka.
Normalnie jedyną dekoracją wnętrza była kamizelka Shama Hargi, a do jedzenia dostawało się solidne, pożywne dania, same kalorie, tłuszcz, białka i może czasem jakąś witaminę płaczącą cicho z powodu samotności. Teraz na suficie krzyżowały się pracowicie wycięte papierowe wstęgi, a na ścianie ktoś kwarcową kredą wypisał menu, gdzie w każdej krzywej linii powtarzały się słowa „Koronasyjny" i „Króllewski".
Vimes znużonym gestem wskazał sam szczyt menu.
- Co to jest? - zapytał.
Harga spojrzał na napis. Byli sami w brudnych ścianach lokalu.
- Tam pisze „Dostawcy króllewskiego dworu", kapitanie - wyjaśnił z dumą.
- Co to znaczy?
Harga podrapał się chochlą po głowie.
- To znaczy - rzekł - że gdyby król wszedł tu z dworu, to by mu smakowało.
- A czy masz coś, co nie jest dla mnie nazbyt arystokratyczne? - spytał kwaśnym tonem Vimes.
Zdecydował się na plebejski smażony chleb i proletariacki stek tak krwisty, że niemal słychać było, jak rży. Zjadł go przy ladzie. Jego uwagę zwróciło ciche skrobanie.
- Co robisz? - spytał.
Zawstydzony Harga podniósł głowę, przerywając pracę.
- Nic, kapitanie - zapewnił.
Kiedy Vimes zajrzał za podrapaną nożami ladę, Harga usiłował schować dowody za plecami.
- Daj spokój, Sham. Pokaż.
Wielkie dłonie Hargi z ociąganiem pojawiły się w polu widzenia.
- Ja... ja tylko zeskrobywałem stary tłuszcz z patelni - wymamrotał.
- Rozumiem. Jak dawno już się znamy, Sham? - zapytał Vimes z przerażającą łagodnością.
- Całe lata, kapitanie - przyznał Harga. - Przychodził pan tu prawie codziennie, zawsze. Jeden z moich najlepszych klientów.
Vimes pochylił się nad ladą, aż jego nos znalazł się na poziomie spłaszczonej, różowej narośli pośrodku twarzy Hargi.
- I czy przez te wszystkie lata kiedyś zmieniałeś tłuszcz? - zapytał.
Harga spróbował się cofnąć.
- No...
- Ten tłuszcz był dla mnie jak przyjaciel. Te małe czarne kawałki poznałem dobrze i z czasem pokochałem. Były jak posiłek sam w sobie. I jeszcze wyczyściłeś dzbanek na kawę, co? Czuję. Ta kawa jest jak miłość w kanoe. Tamta miała aromat".
Terry Pratchett "Straż!Straż!" 

"- Co to takiego? 
- Klatchiańska  ostra z anchois. - Vimes zajrzał pod pokrywkę. - Zamówiliśmy w Pizzowej Budzie Rona za rogiem.
- Czy ktoś to już jadł, Vimes?
- Nie, sir. Oni po prostu w taki sposób siekają jedzenie.
- Ach, rozumiem. Myślałem, że może moi kosztujący potraw przesadzili w entuzjazmie. Coś podobnego... Jakież rozkosze podniebienia muszą mnie czekać".
Terry Pratchett "Na glinianych nogach"

"Staruszek usiadł na kamiennej ławie.
- Rzuć to, mały, i przynieś nam po kubku herbaty, co? - powiedział. - Dla mnie zielona z masłem jaka, a pan Vimes chce pomarańczową i wygotowaną w bucie murarza, z dwoma kostkami cukru i wczorajszym mlekiem".
Terry Pratchett "Straż Nocna"
  

ŚMIERĆ

"Śmierć pochylił się w siodle i spojrzał z góry na królestwa tego świata.
NIE WIEM JAK TY, powiedział. ALE JA Z ROZKOSZĄ ZAMORDUJĘ PORCJĘ CURRY"

Terry Pratchett "Mort"

"- Proszę pana...
TAK?
- Co to jest curry?
Błękitne ognie zapłonęły w głębinach oczu Śmierci.
CZY UGRYZŁEŚ JUŻ KIEDYŚ ROZGRZANĄ DO CZERWONOŚCI KOSTKĘ LODU?
- Nie, proszę pana.
CURRY TO WŁAŚNIE COŚ TAKIEGO".

Terry Pratchett "Mort"

"DLACZEGO W TYM DRINKU PŁYWA WIŚNIA NA PATYCZKU? PRZECIEŻ WCALE NIE POPRAWIA SMAKU. DLACZEGO KTOŚ MIAŁBY BRAĆ ZUPEŁNIE DOBREGO DRINKA I WRZUCAĆ DO NIEGO WIŚNIĘ NA KIJKU?
ALBO WEŹMY COŚ TAKIEGO. Śmierć chwycił kanapkę. PIECZARKI - OWSZEM, KURCZAK - JAK NAJBARDZIEJ, SER - DOSKONALE. NIE MAM NIC PRZECIWKO NIM, ALE DLACZEGO W IMIĘ ROZSĄDKU MIESZAĆ JE ZE SOBĄ I WKŁADAĆ W TE MAŁE POJEMNICZKI Z CIASTA?
- Słucham?
TO WŁAŚNIE CALI ŚMIERTELNICY, kontynuował Śmierć. MAJĄ TYLKO PARĘ LAT NA TYM ŚWIECIE, A POŚWIĘCAJĄ JE NA KOMPLIKOWANIE NAJPROSTSZYCH SPRAW. FASCYNUJĄCE. POCZĘSTUJ SIĘ KORNISZONEM".  

Terry Pratchett "Mort" 

"Można tu znaleźć wszelkiego rodzaju restauracje, od luksusowych, gdzie porcje są maleńkie, ale za to talerze srebrne, po znane tylko bywalcom, gdzie co bardziej egzotyczni mieszkańcy Dysku zjadają wszystko, co uda im się wcisnąć sobie do gardła dwa razy na trzy próby.
Bar Najlepsze Żeberka Hargi w pobliżu portu prawdopodobnie nie zalicza się do najlepszych lokali miasta. Obsługuje klientów, którzy preferują ilość nad jakość i rozbijają stoły, jeśli jej nie dostaną. Nie szukają potraw wyszukanych czy egzotycznych, ale wolą dania konwencjonalne, jak embriony ptaków nielotów, mielone organy w powłoce jelit, plastry ciała świń czy bulwy bylin przypalane w zwierzęcym tłuszczu; w ich gwarze określa się je jako jajka, kiełbasę, bekon i frytki.
Był to ten rodzaj jadłodajni, gdzie nie jest potrzebne menu. Wystarczy popatrzyć na kamizelkę Hargi.
Mimo to, co musiał przyznać, od przyjęcia nowego kucharza interesy szły doskonale. Harga, wielka reklama własnych, bogatych w węglowodany produktów, promieniał spoglądając na salę pełną zadowolonych klientów. A jaki jest szybki! Szczerze mówiąc niepokojąco szybki.
Zastukał w klapę.
- Podwójne jajko, frytki, fasolka i trollburger. Bez cebuli - wychrypiał.
NATYCHMIAST.
Klapa uchyliła się po kilku sekundach i wysunęły się dwa talerze. Harga pokręcił głową we wdzięcznym podziwie.
Tak to trwało przez cały wieczór. Jajka były jasne i lśniące, fasolka w sosie błyszczała jak garść rubinów, a frytki miały złocistobrązową barwę ciał opalonych na luksusowej plaży. Poprzedni kucharz smażył frytki podobne do małych papierowych torebek pełnych ropiejącej mazi.
Harga rozejrzał się po dusznej sali. Nikt na niego nie patrzył. To dobrze. Musi dociec, jak to się dzieje. Znowu zastukał w klapę.
- Sandwicz z aligatorem - rzucił. - Tylko szyb…
Klapa podskoczyła. Po krótkiej chwili Harga zebrał dość odwagi i zajrzał pod górną kromkę podłużnej kanapki. Nie twierdził, że to aligator, ale nie twierdził też, że nie".

Terry Pratchett "Mort" 

Zeszłoroczniaki, magowie i inne Pratchettowe ciekawostki związane z jedzeniem

"Na florę Dysku składają się zwykłe kategorie roślin, znane powszechnie jako jednoroczne - zasiewane i dojrzewające w późniejszym okresie tego samego roku, dwuletnie - zasiewane w danym roku i dojrzewające w następnym, i wieloletnie - zasiewane w danym roku i dojrzewające po wcześniejszym zawiadomieniu. Oprócz nich istnieją bardzo rzadkie rośliny zeszłoroczne. Z powodu niezwykłego skręcenia łańcuchów genetycznych w czwartym wymiarze wysiewa się je w jednym roku, a dojrzewają w poprzednim. Winorośl orzechów vuo skeeh jest szczególnie wyjątkowa, ponieważ daje plon do ośmiu lat przed rzuceniem nasion w glebę. Wino z orzechów vuo skeeh dawało niektórym smakoszom zdolność spojrzenia w przyszłość, która z punktu widzenia orzechów była przeszłością. Dziwne, ale prawdziwe".
Terry Pratchett "Kolor magii"

"Zeszłoroczniaki to uprawy rozwijające się wstecz w czasie. Sieje się je w danym roku, a plony zbiera w zeszłym.
Farmer, który zapomni posiać zwykłe ziarno, traci jedynie plony. Kto jednak zapomni posiać to, co zebrał już dwanaście miesięcy temu, ryzykuje naruszenie całej osnowy przyczynowości, nie wspominając już o głębokim zawstydzeniu".

Terry Pratchett "Mort"

"Rodzina Morta zajmowała się destylacją wina z zeszłorocznych winogron. Trunki takie są bardzo mocne i poszukiwane przez wróżbitów, ponieważ oczywiście pozwalają im widzieć przyszłość. Jedyny problem w tym, że cierpi się kaca na dzień przed i trzeba wiele wypić, żeby się go pozbyć".

Terry Pratchett "Mort"


"Znalazł suchary, twarde niczym diamentowe drzewo.
- Niech to demony! - jęknął, sprawdzając językiem zęby.
- Sucharki Podróżne Kapitana Ośmiopantera. Poznaję - odezwał się chochlik. - Bardzo wielu ludziom morza ocaliły życie.
- Na pewno. Używacie ich jako tratew czy rzucacie rekinom, a potem przyglądacie się, jak toną?"

Terry Pratchett "Kolor magii"

"- Witaj, Gorphalu - rzucił uprzejmie patrycjusz. - Wejdź, proszę. Usiądź. Czy zdołam cię namówić na rozgwiazdę w cukrze?
- Jestem na twoje rozkazy, panie - odparł spokojnie starzec. - Z wyjątkiem tych, które dotyczą konserwowanych szkarłupni". 

Terry Pratchett "Kolor magii" 

"Czy te herbatniki są z czegoś naprawdę obrzydliwego? Jak myślisz?
(...)
- Ze sprasowanych wodorostów - burknął Garhartra.
(...)
- Tak. Myślałem, że to musi być coś w rodzaju wodorostów - zgodził się Rincewind. - Smakują tak, jak smakowałyby wodorosty, gdyby ktoś okazał się takim masochistą, żeby ich próbować".
Terry Pratchett "Kolor magii"  

"Wyjął z kieszeni szaty bardzo wielką torbę i postawił ją na stole. Upadła na bok; z wnętrza wytoczyły się jakieś białe, nieforemne kulki.
Alchemicy przyglądali się im podejrzliwie.
- Co to jest? - spytał Lully.
- No… - zaczął niepewnie Peavie. - Trzeba wziąć trochę kukurydzy i wrzucić ją do, powiedzmy, kolby numer trzy, razem z olejem kuchennym, rozumiecie. Potem przykrywa się talerzem albo czymś innym, a kiedy podgrzać kolbę, kukurydza strzela, znaczy, nie tak naprawdę, raczej puka. Jak już przestanie, zdejmuje się talerz, a kukurydza zmienia się w te, no, w te rzeczy… - Spoglądał na ich zdumione twarze. - Można to jeść - wymamrotał przepraszająco. - Jeśli doda się masła i soli, smakują trochę jak słone masło.
Silverfish sięgnął poplamioną od chemikaliów dłonią i ostrożnie wybrał puszysty kawałek. Przeżuł go starannie.
- Właściwie nie wiem, czemu to zrobiłem. - Peavie się zarumienił. - Tak jakby… Miałem ideę, że to słuszne. Silverfish przeżuwał dalej.
- Smakuje jak tektura - zauważył po chwili.
- Przepraszam. - Peavie spróbował zgarnąć pozostałe kawałki do torby.
Silverfish powstrzymał go delikatnie.
- Jednak - powiedział, sięgając po następną kulkę - coś w sobie mają, prawda? Rzeczywiście, wydają się właściwe. Mówiłeś, że jak się nazywają?
- Tak naprawdę to nie mają nazwy. Mówię na nie „pukane ziarna”.
Silverfish wziął kolejne.
- Zabawne, że człowiek ma ochotę ciągle je zjadać. Takie są… jeszczetrochowe. Pukane ziarna? Nieźle".
Terry Pratchett "Ruchome obrazki"
 
"- Właśnie stłukł komplet do przypraw - zauważył Ridcully.
- Będzie szczypało w oczy przez parę godzin.
- Owszem, ostry jest jak musztarda - przyznał dziekan.
- Żeby tylko nam nie dosolił - mruknął pierwszy prymus. Nadrektor uniósł dłoń.
- Domyślam się, że ktoś zamierza zaraz powiedzieć coś w stylu: „Mam nadzieję, że straż się nie dopieprzy” - rzekł. - Albo: „Chłop jest dzisiaj nie w sosie”. Założę się, że wszyscy myślicie, co by tu powiedzieć głupiego o keczupie. A ja chciałbym się tylko dowiedzieć, jaka jest różnica między moimi wykładowcami a bandą idiotów z groszkiem zamiast mózgów".
 
Terry Pratchett "Muzyka duszy"

"Wienrich i Boettcher byli naturalnie cudzoziemcami i według ankhmorporskiej Gildii Cukierników, nie rozumieli specyfiki miejskich kubeczków smakowych.
Mieszkańcy Ankh-Morpork, jak twierdziła Gildia Cukierników, byli krzepkimi, rzeczowymi ludźmi, którzy nie lubią czekolady nadziewanej likierem kakaowym, z pewnością całkiem niepodobnymi do tych zniewieściałych, wymuskanych cudzoziemców, którzy do wszystkiego dodają śmietanki. W rzeczywistości wolą czekoladę wyprodukowaną głównie z mleka, cukru, łoju, kopyt, warg, różnych wyciśniętych składników, szczurzych odchodów, tynku, much, wosku, kawałków drzewa, włosów, płótna, pająków i sproszkowanych łusek kakaowych. Co oznaczało, że według norm żywnościowych wielkich centrów czekoladowych w Borogrovii i Quirmie, ankhmorporska czekolada była formalnie klasyfikowana jako ser, a tylko dlatego, że miała niewłaściwy kolor, unikała zakwalifikowania jako zaprawa do kafelków".
Terry Pratchett "Złodziej czasu"

"Próbowaliście kiedy skubbo? Nie? Kiedy człowiek jest głodny, nie ma nic lepszego od miski skubbo. Można tam wrzucić wszystko: wieprzowinę, wołowinę, baraninę, królika, kurczaka, kaczkę… wszystko. Nawet szczury, jeśli jakieś złapiecie. To żarcie dla żołnierza w marszu, takie skubbo. Akurat postawiłem garnek na ogniu. Możecie zjeść, o ile macie ochotę.
Oddział poweselał.
- Brzmi nieźle - ucieszył się Igor. - Co w tym jeft?
- Wrząca woda - odparł kapral. - Nazywamy to ślepym skubbo".
 
Terry Pratchett "Potworny regiment" 

 "- Więc kto robi te pyszne zapiekanki, jakie tu czasem trafiają, z serowym ciastem i warstwą gorących pikli?
- Zapiekanka oracza? Ja, proszę pana. To mój własny przepis.
- Poważnie? A jakim cudem marynowana cebulka przy pieczeniu zostaje taka twarda i chrupiąca? To niesamowite!
- Mój własny przepis, proszę pana – odparła twardo Glenda. - Nie byłby mój, gdybym komuś powiedziała".

Terry Pratchett "Niewidoczni akademicy"
 
"- Dobrze. A zapiekanka oracza?
Glenda wytłumaczyła.
- Ach, musisz być tą kucharką z Niewidocznego Uniwersytetu – domyśliła się kobieta. – To znaczy, że masz do dyspozycji nieco więcej niż zwykła kucharka. Zatem, dedukuję, że aby marynowane cebulki w zapiekance zachowały chrupkość, tuż przed pieczeniem wkładasz je do chłodni, a żeby nie zamarzły, owijasz w ser. Jeśli właściwie ułożysz zapiekankę i będziesz uważała na temperaturę, powinno się udać".
Terry Pratchett "Niewidoczni akademicy" 

Grafika: Scoffer 

sobota, 28 stycznia 2017

Moi drodzy! Przed Wami prawie pełna lista filmów dokumentalnych o sztuce kulinarnej, dobrym jedzeniu, wyjątkowych napojach, kuchni, gotowaniu, wybitnych kucharzach, znanych restauracjach oraz o społecznym znaczeniu jedzenia i tajnikach jego produkcji. Bez selekcji! Inne gatunki filmowe tutaj.


Bydło - prawdziwe życie krów (Bovines – ou la vraie vie des vaches) (2011)

Cała prawda o rybach (Filet Oh! Fish) (2013) 

Cały ten cukier (That Sugar Film) (2014)

Cena sushi (The Cost of Sushi: Emptying the Seas) (2012)

Chłopiec i pszczoły (Facing the Giant Bees) (2011)

Co kryje Coca-Cola? (Commentaire Coca-Cola: La Formule Secrete) (2012)

Co masz na talerzu? (What’s on Your Plate?) (2009)

Co z tą żywnością ekologiczną? (What’s Organic About Organic?) (2010)

Cook It Raw 2013 - Charleston (Cook it Raw - Charleston) (2013)

Cowspiracy: The Sustainability Secret (2014) 

Czerwona obsesja (Red Obsession) (2013)

Dabbawala - perfekcyjny chaos (Dabbawala - the lunchbox miracle) (2008)

Dashi – esencja Japonii (Dashi, essence of Japan) (2014)

El Bulli. Kuchnia to sztuka (El Bulli: Cooking in Progress) (2010)

El Celler de Can Roca - za kulisami najlepszej restauracji świata (Intimitats Germans Roca. El millor restaurant del món) (2013) 

elBulli - kulinarny interface (Interface elBulli) (2013)

Elisha wśród kakaowych drzew (Elisha and the Cacao Trees) (2010)

Fair Trade – Sprawiedliwy Handel? (Fair Trade) (2013)

Farma na ciężarówce (Truck Farm) (2011)

Farmer i jego Książę (Farmer and His Prince) (2013)

Fed up (2014)

Film o piwie (Der Bier Film) (2010)

Food Chain$. Rolnik czy niewolnik? (Food Chain$) (2014)

Globalne marnotrawstwo (Global gâchis) (2011)

Głód mięsa (Need for Meat) (2015)

Gorycz czekolady (Semisweet: Life in Chocolate) (2012)

Gorzki smak czekolady (Shady Chocolate) (2012)

Gotowane i surowe - kulinarna podróż po Tajwanie (The Raw and the Cooked – a Culinary Journey through Taiwan) (2012)

Gruby, chory i prawie martwy (Fat, Sick and Nearly Dead) (2010)

Historia Zażartego Pete’a (The Story of Furious Pete) (2009)

Jak dobrze napchać wora / Grubsi nie głupsi  (Fat Head) (2009)

Jedz, nim zgnije! (Dive!) (2010) 

Jedzenie ma znaczenie (Food Matters) (2008)

Jedzenie zaprojektowane (Food Design) (2008)

Jiro śni o sushi (Jiro Dreams of Sushi) (2011)

Kaiseki - menu Koyamy (Koyama’s Menu) (2009)

Kawior – czarne złoto (Caviar. The Black Gold) (2012)

Kobiety i szampan (Les femmes et le champagne) (2012)

Korporacyjna żywność (Food, Inc.) (2008)

Krew, pot i wino (Blood Into Wine) (2010)

Królowa słońca (Queen of the Sun) (2010)

Kucharze historii (Ako sa varia dejiny) (2009)

Kuchnia przyszłości (Great Food Revolution: Food of the Future) (2009)

Kuchnia rodziny Bras (Entre les bras) (2012) 

Kulinarne dziedzictwo Alp (Das Kulinarische Erbe der Alpen) (2012) 

Kurczak. Kłamstwo Jedzenia

Le Cirque - stolik w raju (Le Cirque: A table in heaven) (2008)

Made in Neapol (Made in Naples: Pizza's history) (2009)

Mistrzowie herbaty (The Masters of Tea) (2012)

Mleko? (Milk?) (2011)

Najlepszy kucharz świata (The World’s Finest Chef) (2011)

Nakarmimy świat (We Feed the World) (2005)

Natura, kobiety i wino (Le donne del vino naturale) (2011)

Niezwykła kulinarna wyprawa Mujin (Amazing Cuisine. Mujin’s Eatrip) (2010)

O gotowaniu i innych marzeniach (De ollas y sueños) (2009)

Obóz (2012)

Ostatni ocean (The Last Ocean) (2012)

Ostatni walc w elBulli (elBulli – Last Waltz) (2011)

Ostatnia wieczerza (Last Supper) (2005) 

Owoc pożądania (The Botany of Desire) (2009)

Parcie na żarcie (Hooked on Food) (2012)

Pewnego dnia będę szefem kuchni (2010)

Portrait of a Garden (2015)

Processed People (2009) 

Produkty - kto hoduje twoje jedzenie? (Ingredients) (2009)

Rewolucja smaku (Food Fight) (2008)

Rozgryźć Alaskę (Eating Alaska) (2008)

Sakurada Zen Chef (2016)

Shoyu i sekrety japońskiej kuchni (Shoyu and the secrets of Japanese Cuisine) (2014) 

Skarby kuchni tybetańskiej (A Taste of Tibet) (2012)

Skosztuj z kosza (Taste the Waste) (2010)

Smakując Północ (Looking North for a gastronomic revolution) (2007)

Somm (2012)

Spragniony świat (A Thirsty World) (2012)

Super Size Me (2004)

Świat według Monsanto (Le Monde selon Monsanto) (2008)

Terra Madre (2009)

Tokio blues i sushi Fumiko (Tokyo Blues & Sushi Confit) (2004)

Trzy gwiazdki (Three Stars) (2010)

Uczta (Foodies) (2014)

W poszukiwaniu idealnej diety (In Search of The Perfect Human Diet) (2013)

Whisky. Tradycja wyspy Islay (Whisky. The Islay Edition) (2010)

Widelce zamiast noży (Forks Over Knives) (2011)

Wielki Głód Mao (Mao’s Great Famine) (2011)

Więcej niż miód (More Than Honey) (2012)

Więzy smaku (Flavour and Affinity) (2011)  

Wojna o otyłość (Battling obesity) (2012)

Wojny bananowe (Banana wars) (2008)

Wtajemniczeni (2012)

Zanim przeklną nas dzieci (Nos enfants nous accuseront) (2008)

Zdrowy jak jogurt? (Le yaourt est-il blanc comme neige?) (2014)

Ziarno niezgody (La Guerre des Graines – The Seed War) (2014)

Życzymy Państwu smacznego (Enjoy Your Meal!) 2010


Lista będzie sukcesywnie uzupełniana. Nowości przez kilka dni będą zaznaczone na czerwono, aby ułatwić wyszukiwanie. Proszę o propozycję filmów w komentarzach:)

Grafika: Scoffer

Popularne Posty

Translate

O mnie

Moje zdjęcie
Mam własną łyżeczkę, wiesz?
Obsługiwane przez usługę Blogger.