Scofferchef w sposób oczywisty nawiązuje do Masterchefa, z tą jednak różnicą, że wychwala pod niebiosa proste i niekoniecznie zdrowe potrawy. Przepisy są sprawdzone i autor faktycznie je poleca. Jednakże gotowanie ze Scofferchefem pełne jest ironii i kpiny z co bardziej udziwnionych potraw. Blog adresowany jest też do osób poszukujących ciekawych informacji kulinarnych z kraju i ze świata.

Świat Dysku od kuchni. Klatchańska kawa, orakh, skubbo, paszteciki Dibblera, zapiekanka oracza i inne specjały

Lista filmów kulinarnych

Niebiańska Zupa Biedronki i Czarnego Kota

Strony

niedziela, 27 sierpnia 2017


Co zrobić, gdy w ogródku masz za dużo cukinii? Zjeść jej kwiaty!

Danie w sam raz dla leniuchów i smakoszy, a także dla combo w postaci leniwych smakoszy (czyli w sam raz dla mnie).

Jakie są zalety jedzenia kwiatów cukinii?

1) brzmi ekstrawagancko i egzotycznie
2) jest to naprawdę smaczna i prosta w przygotowaniu przystawka (trzeba zjeść tego naprawdę dużo, żeby się najeść, więc nazywanie tego daniem to przerost formy nad treścią)
3) jesz kwiaty
4) wyglądają na takie co mają witaminy i minerały (są taaaakie zdroooowe, że trzeba będzie to potem odpokutować, ale spokojnie spokojnie dodamy trochę sera pleśniowego i będzie gites)
5) dbasz o selekcję naturalną - w końcu te kwiaty, które tak łatwo dały się zerwać to na 100% najsłabsze ogniwo i pewnie i tak nic by z nich nie wyrosło (teraz już na pewno)
6) dbasz by jedzenie się nie marnowało - powiedźmy to sobie szczerze: i tak byś nie zjadł tych cukinii
7) hmm czy naprawdę trzeba kogoś przekonywać?

Przepis na kwiaty cukinii z wkładem z sera pleśniowego w cieście naleśnikowym

Podam Wam przepis dokładnie tak jak to robi moja mama, a musicie wiedzieć, że moja mama wszystko robi na oko. Tak wiem, że na oko to chłop w szpitalu umarł, ale cóż...

No więc, co jest nam potrzebne?

1) przede wszystkim piękne kwiaty cukinii, z których musimy usunąć słupek (gdyż jest bardzo, ale to bardzo gorzki)
2) ciasto naleśnikowe (uwaga! ciasto robimy z samych żółtek!i jeszcze jeden wykrzyknik!)
3) ser pleśniowy np. rokpol (podobno najsmaczniejszy jest z niebieską pleśnią)
4) ser żółty (najlepiej taki o wyrazistym smaku)
5) pesto z bazylii i czosnku
6) 1 z 3 białych śmierci (podpowiem, że to nie cukier i rymuje się ze słowem "cool") w ilościach odpowiednich
7) trochę oliwy z oliwek


Przygotowanie:

Ser pleśniowy dzielimy na grube prostokąty - mają być trochę mniejsze od samego kwiatu. To samo robimy z serem żółtym, tylko tutaj tniemy na cienkie paski.
Do kwiatów cukinii wkładamy ser pleśniowy i ser żółty, obtaczamy to wszystko w cieście naleśnikowym. Solimy z wierzchu i wrzucamy na patelnie z rozgrzanym tłuszczem. Gdy placki przyrumienią się równomiernie z dwóch stron wykładamy je na ręcznik kuchenny, by nie były zbyt tłuste.
Podajemy z pesto z bazylii i czosnku z kilkoma kroplami oliwy z oliwek. I wcinamy rozkoszując się tym niecodziennym przysmakiem, równocześnie mając w całkowitym poważaniu kalorie, cholesterol i inne bzdety. Smacznego:)

Zdjęcia: Scoffer


sobota, 19 sierpnia 2017

Czym jest spyrka?

Mało osób wie czym jest na mazowieckiej wsi spyrka. I tu nie pomoże żaden wujek Google, gdyż według niego spyrka to nic innego jak wędzona słonina, skwarki lub boczek (tak przynajmniej przyjęło się na Śląsku). A jak jest w innych regionach Polski? Na Mazowszu, a przynajmniej na wsi moich dziadków, spyrką nazywa się suszony nad piecem kawałek solonej polędwicy wieprzowej lub schabu (lepsza jest jednak polędwiczka).

Przepis mojej babci na spyrkę

Składniki: 
polędwiczka wieprzowa, sól, majeranek, czosnek, trochę pieprzu

Przygotowanie: 
Powyższe składniki po prostu ze sobą mieszamy... i to cała filozofia. Należy jednak pamiętać, że czosnek ma być koniecznie wyciśnięty przez praskę do czosnku, a majeranek roztarty w dłoniach. Tak przygotowaną mieszanką porządnie nacieramy mięso. Gdy już je kilkakrotnie wymasujemy zostawiamy na 1 dzień poza lodówką, by sól się rozpuściła i dobrze wgryzła w mięso. Potem możemy je włożyć do lodówki, żeby postało jeszcze minimum ze 2 dni. Po 3 dniach od natarcia polędwiczkę wieszamy nad piecem i cierpliwie czekamy aż zamieni się w spyrkę. Proces całkowitej przemiany trwa ok. 1-1,5 tygodnia (w zależności od tego jak bardzo chcemy ususzyć mięso), jednak w praktyce już po kilku dniach można zacząć podskubywanie - zwłaszcza gdy nikt w rodzinie nie wykazuje odpowiednio silnej woli;)

Kilka słów o piecu - rzeczy niezbędnej do prawidłowego ususzenia spyrki

Rzecz dzieje się oczywiście w zimie, bo przecież do zrobienia spyrki wymagany jest klasyczny, wsiowy piec z fajerkami, pogrzebaczem i innymi bajerami. A co ważniejsze piec musi być używany! - w końcu spyrka ma się wolno suszyć nad ogniem. Trzeba palić wówczas drewnem i przyrządzać różne smakowite potrawy - tak, by ich zapach mógł wgryźć się w spyrkę, dodając jej tej niepowtarzalności, której nie kupicie w żadnym sklepie.

Z czym to się je?

Najlepiej samą. Spyrka może też służyć jako wędlina do kanapek. Trzeba ją jednak kroić na cieniutkie plasterki - takie, że gdy popatrzysz na nie pod światło, będzie doskonale widać każdą żyłkę - wtedy to właśnie spyrka smakuje najlepiej.

Zdjęcia: Scoffer


poniedziałek, 7 sierpnia 2017

Świeży słonecznik, wędzone szprotki, spyrka i dobra czekolada

Jedzenie uzależnia? To chyba żadna nowość. Są jednak ludzie, którzy potrafią się temu oprzeć. Ale czy jest ktoś kto potrafi przestać skubać świeży słonecznik, gdy już go napoczął? Wiecie co mam na myśli. Oczywiście, potrafimy się powstrzymać, gdy jest to konieczne, ale wewnętrzne ja mówi: skub, skub, skub, aż do końca. Takie jedzenie równie dobrze można nazwać: Jeszcze Tylko Troszeczkę. 
Najgorzej sobie z tym radzą perfekcjoniści. Nie mogą znieść widoku pojedynczego ziarna w oskubanej przestrzeni słonecznika. Zauważyliście, że wyznaczamy sobie zakres skubania? A potem go pogłębiamy? Czyż to nie fascynujące? 
Oprócz słonecznika niezwykle groźnymi uzależniaczami są świeże, wędzone szprotki. Te to potrafią dać w ość. Mówisz sobie stanowczo: to ostatnia i koniec! Ale popadasz w automatyzm: obrać ze skóry, przepołowić, oddzielić kręgosłup, wywalić brzuszek, zjeść i następna.
Kolejnym oskarżonym jest podstępna spyrka. Jeszcze nie zdąży dobrze wyschnąć na piecu, a już jej nie ma. Człowiek podchodzi by sobie tylko troszkę uszczknąć. Tylko tak do smaku. I naprawdę jest niezwykle zdziwiony, że spyrka wprost niknie w oczach. Jak to się dzieje? Przecież ukroiłem tylko taki cieniutki plasterek.. to było takie dobre... słone i mięsne... takie dobre... jak ukroję jeszcze mały kawałek... no przecież jest jeszcze tego całkiem sporo... nikt nie zauważy... a zresztą to moja spyrka i mogę z nią robić co zechcę! .... a właśnie, że zjem całą od razu! I kto mi niby zabroni?! (Niestety tak było w przypadku spyrki, której zdjęcie miało godnie zawisnąć na tymże blogu. Niestety, zanim zdążyło powstać, Scoffer po prostu ją pożarł. Z każdym kęsem mówisz sobie, że to już ostatni, że zaraz zrobisz to zdjęcie, że ten kawałek trochę krzywo się ukroił, że trzeba powtórzyć, wyrównać, że zdjęcie zrobisz jutro itd. itp. Dlatego zdjęcia cienko pokrojonej spyrki na razie nie będzie, bardzo mi przykro, ale była po prostu zbyt dobra).
A ostatnim winnym jest królowa uzależnień, czyli czekolada. Cóż... prawda jest taka, że naprawdę dobra czekolada wymaga od człowieka naprawdę silnej woli. Tylko jedna kostka czekolady? Serio?! Trzeba mieć żelazną wolę, by zjeść tylko jedną kostkę rozpływającego się w ustach raju. Hmm... może warto się zastanowić jak przerażającym człowiekiem jest ktoś kto posiada taką siłę woli? Brrr to taki jakby kulinarny masochista.
I na tym na razie skończymy. Propozycje kolejnych jedzeniowych uzależniaczy będą bardzo mile widziane:)

Zdjęcie spyrki wykonał: Scoffer 

Popularne Posty

Translate

O mnie

Moje zdjęcie
Mam własną łyżeczkę, wiesz?
Obsługiwane przez usługę Blogger.